Zamiast kolejnego Trash Talka, powinniśmy napisać artykuł bardziej na serio, opisujący wydarzenia z samych parkietów i tego, jak idzie poszczególnym zespołom i graczom. Jednak trudno wystawiać jakiekolwiek laurki zawodnikom po ledwo pierwszym tygodniu sezonu (AL FAROUQ AMINU, THE CHIEF HAS ARRIVED!), poza tym i tak niektórzy nasi czytelnicy czytają tylko Trash-Talk (z pozdrowieniami dla czytelniczki Aleksandry!)… Więc proszę bardzo!

Derrick Rose, gwiazdor Chicago Bulls i najmłodszy MVP w historii NBA, doczekał się… syna. Nawet nasz redakcyjny maniakalny wielbiciel Byków nie miał nawet pojęcia, że Rose ma dziewczynę, a tymczasem Rose i Mieka Blackman-Reese są już razem od 4 lat. Pozostaje pogratulować świeżo upieczonemu ojcu i życzyć mu, aby Pooh Junior był co najmniej tak dobrym koszykarzem, jak jego tata (tylko mniej kontuzjogennym).

James Harden ma ostatnio dobry okres. Trafił do Houston Rockets, gdzie jest niekwestionowanym graczem numer 1, podpisał nowy kontrakt za maksymalne pieniądze, jest najlepszym strzelcem w NBA i… stał się inspiracją dla czyjejś fryzury. W sam raz, żeby odstraszać od siebie ludzi. Posiadaczowi tych włosów przynajmniej nie grozi zawieszenie, jak fanowi San Antonio Spurs, który zapragnął nosić podobiznę Matta Bonnera z tyłu głowy– widać nie lubią rudzielców w Teksasie.

Wraz z przeniesieniem New Jersey Nets na Brooklyn, zarząd klubu postanowił zmienić maskotkę zespołu. Najwyraźniej Jay-Z i Michaił Prochorow tęsknią za latami 90-tymi, bo postanowili zastąpić dotychczasowego srebrnego liska  Power Rangerem (podobno stworzonym przy współpracy z Marvel Comics). Niestety nie jest to Zielony Ranger, który mógłby jakoś uratować zespół przed kolejnym straconym sezonem, jaki niewątpliwie czeka Nets w obecnym składzie [JS- a ja już myślałem, że to sam Jay Z jest maskotką Nets].


Grupa archeologów i historyków filozofii z Uniwersytetu Harvard (w tym m. in. nasz były współpracownik, Dr. Piotr Bżostek), zainspirowana ostatnią sensacyjną książką A. Górnisiewicza „Świat, idea, byt jak piłka się kręcą w niebycie”, postanowiła sprawdzić, czy zawarta w tym bestsellerze teza, iż ojcowie starożytnej filozofii przyczynili się na długo przed Jamesem Naishmithem do stworzenia koszykówki, jest prawdziwa. Autor opierał swoje odkrycia na cytacie z Platona: „Możesz się dowiedzieć więcej o danej osobie podczas godzinnej gry niż po rocznej z nią konwersacji.” (ponoć mędrzec ten wpadał na najlepsze idee w czasie gry jeden na jeden) oraz na cytacie z Arystotelesa „U początku filozofii stoi – zdziwienie.” Arkadiusz Górnisiewicz stoi na stanowisku, że Arystoteles uważał koszykówkę za źródło do poznania wszystkiego i był bardzo tym faktem zdziwiony. Jednak najtwardszym dowodem jest fresk Rafaela z XVI wieku, na którym autor bardzo sprytnie ukrył to, czym naprawdę zajmowali się filozofowie. Jest to pewien rodzaj kodu- kodu Santiego (ponoć Dan Brown szykuję się do napisania powieści fabularnej o tajnym zakonie Koszykarzy).

Reklamy