Nadchodzący sezon najlepszej ligi koszykówki na świecie zapowiada się niezwykle interesująco, czeka nas 8 miesięcy zaciętej rywalizacji. Gdybym w tej chwili miał odpowiedzieć na pytanie, kto zostanie mistrzem NBA, odpowiedziałbym szczerze, że nie wiem, ponieważ obecnie w lidze jest kilka drużyn, które mają realne szanse na walkę o najwyższy cel.  W swoim tekście postaram się przedstawić najciekawsze transfery, które w założeniu generalnych menadżerów, trenerów i właścicieli mają zbliżyć ich drużyny do osiągnięcia jak najlepszych rezultatów.

Los Angeles Lakers– są drużyną, która lubi być w centrum zainteresowania i która zawsze mierzy wysoko. W tegorocznym offseason podpisali kontrakt z jednym z najlepszych w historii ligi rozgrywających, Stevem Nashem. Jednak najgłośniej komentowanym wydarzeniem w całej lidze była wymiana jakiej dokonali Jeziorowcy z Orlando Magic, Philadelphia 76ers i Denver Nuggets. Jej rezultatem jest pozyskanie, tu znowu się powtórzę  jednego z najlepszych centrów w historii ligi, Dwighta Howarda. Dodatkowo, Lakersom udało się nie stracić w tej wymianie Pau Gasola, przez co drużyna ta będzie piekielnie silna.

Orlando Magic– stracili swoją gwiazdę, która była fundamentem tej organizacji; razem z nim pracę stracili trener Stan van Gundy oraz generalny menadżer Otis Smith. Obecnie jest to drużyna na etapie gruntownej przebudowy.

Denver Nuggets- już rok temu pokazali, że stać ich na wiele. W tym sezonie mogą sporo namieszać w czołówce Konferencji Zachodniej, może im w tym pomóc pozyskany w czterostronnej wymianie (patrz wyżej) Andre Iguodala.

Philadelphia 76ers– ostatni uczestnik wymiany, drużyna z Miasta Braterskiej Miłości uzyskała bardzo dobrego centra Andrew Bynuma oraz Jasona Richardsona. Dodatkowo zakontraktowała m.in.  Dorrella Wrighta i Nicka Younga. 76ers z sezonu na sezon czynią coraz większe postępy. Interesujące jest, co zaprezentują w tym sezonie.
Boston Celtics– stara, dobra „wielka trójka” przestała istnieć za sprawą odejścia do Miami Raya Allena (wiele osób ten ruch może nie zdziwić, ponieważ Sugar Ray był wielokrotnie wymieniany jako uczestnik potencjalnych wymian); z zespołem Celtów pożegnał się również leciwy center Jermaine O’Neal. Bostończycy aby załatać te luki pozyskali, równie dobrego strzelca, jakim jest Jason Terry, Courtneya Lee oraz słynny nr 2 Draftu z 2003 roku, czyli Darko Milica.

Miami Heat– obrońcy mistrzowskiego tytułu zdobyli specjalistę rzutów za 3 punkty- Raya Allena oraz doświadczonego silnego skrzydłowego Rasharda Lewisa. Miami według wielu specjalistów (przyznam się, że nie ma mnie wśród nich) są głównym kandydatem do mistrzostwa NBA- może tak być, ponieważ doszlifowali oni obecny skład, a przede wszystkim dlatego, że LeBron James nie będzie obciążony pościgiem za upragnionym pierścieniem (tym samym skończyła się era żartów z LeBrona bez tytułu mistrzowskiego).

Brooklyn Nets (do niedawna New Jersey)– ekipa Jaya Z i rosyjskiego milionera od dawna ogłasza swoje mistrzowskie aspiracje. W tym roku jako cel główny postawili sobie sprowadzenie Dwighta Howarda… co nie za bardzo im wyszło. Za to pozyskali Keitha Bogansa oraz jednego z najbardziej przepłaconych zawodników ligi, Joe Johnsona. Na mistrzostwo jest jeszcze za wcześnie, jednak Nets będą silną ekipą na wschodzie [na to też jest jeszcze za wcześnie- co najwyżej Nets nie będą taką tragiczną ekipą, jak rok temu-AMB].

Dallas Mavericks– starzy rewolwerowcy, aby nie wypaść z gry po odejściu Jasona Terryego oraz Jasona Kidda (bardzo głośne przejście do New York Knicks) postanowili nieco odmłodzić skład pozyskując nowego rzucającego obrońcę- O.J. Mayo, nowego rozgrywającego Darrena Collinsona. Jednak żeby zbytnio nie obniżyć średniej wieku, podpisali kontrakty z Eltonem Brandem i Chrisem Kamanem [kolega z reprezentacji Niemiec gwiazdy zespołu, Dirka Nowitzkiego] .
Co się tyczy innych rewolwerowców, San Antonio Spurs postawili na stabilność i dodali do składu tylko francuskiego rozgrywającego Nando De Colo (czyżby następca Tony’ego Parkera?).

Los Angeles Cllipers– rok temu to oni skradli show swoim sąsiadom zza między, ściągając Chrisa Paula. W te wakacje pozostali jednak w cieniu Lakers i dokonali „cichych” transferów- Jamal Crawford, Ronny Turiaf, Grant Hill, Matt Barnes i Lamar Odom. Tym samym postawili na doświadczenie i ciągły postęp swoich młodych gwiazd.

Phoenix Suns– piszę o nich z powodu naszego jedynaka w NBA oraz ponieważ ciekawi mnie jak sobie poradzą jako drużyna, która straciła swoich liderów i mentorów, którymi niewątpliwie byli Steve Nash i Grant Hill. Pamiętajmy, że o Marcinie zrobiło się głośno, poniekąd, dzięki świetnym podaniom Nasha. Do drużyny doszli rozgrywający Goran Dragic, silni skrzydłowi Louis Scola i Michael Beasley oraz center Jeremaine O’Neil.

Minnesota Timberwolves– BRANDON ROY wrócił z nowymi kolanami! Zdrowia chłopie! [i reszcie składu Timberwolves również życzymy wszystkiego najlepszego- Kevinie Love, nie rób już więcej pompek na pięściach, a Ricardo Rubio i Vives niech lepiej na przyszłość trzyma się z daleka od Kobego Bryanta…]

Chicago Bulls– Byki były znane z bardzo zgranej i silnej ławki rezerwowych (tzw. Bench Mob), jednak w obliczu kontuzji Derricka Rose’a, zarząd drużyny postanowił dokonać znaczących zmian. Po pierwsze, nie wyrównał oferty jaką złożyli Houston Rockets Omerowi Asikowi (3 lata za 25 mln $), następnie nie skorzystał z opcji przedłużenia kontraktu z Ronniem Brewerem i C.J. Watsonem,wymienił Kyle Korvera (do Atlany Hawks, w zamian za gotówkę i wyór w II rundzie draftu) oraz nie zaproponował nowych umów Johnowi III Lucasowi oraz Brianowi Scalabrinie (odszedł na emeryturę). Z kolei do drużyny doszli Marco Belinelli, Nate Robinson, Kirk Hinrich, Vladimir Radmanovic i Nazr Mohammed. Czy trenerowi Thibsowi uda się z tych zawodników uczynić drugi Bench Mob i czy drużyna po powrocie Rose będzie w stanie podjąć walkę w playoffach?

Wszystkim czytelnikom WhyNotBasketball życzę udanego 67 sezonu NBA!

Reklamy