Archive for Październik, 2012


Nadchodzący sezon najlepszej ligi koszykówki na świecie zapowiada się niezwykle interesująco, czeka nas 8 miesięcy zaciętej rywalizacji. Gdybym w tej chwili miał odpowiedzieć na pytanie, kto zostanie mistrzem NBA, odpowiedziałbym szczerze, że nie wiem, ponieważ obecnie w lidze jest kilka drużyn, które mają realne szanse na walkę o najwyższy cel.  W swoim tekście postaram się przedstawić najciekawsze transfery, które w założeniu generalnych menadżerów, trenerów i właścicieli mają zbliżyć ich drużyny do osiągnięcia jak najlepszych rezultatów.

Los Angeles Lakers– są drużyną, która lubi być w centrum zainteresowania i która zawsze mierzy wysoko. W tegorocznym offseason podpisali kontrakt z jednym z najlepszych w historii ligi rozgrywających, Stevem Nashem. Jednak najgłośniej komentowanym wydarzeniem w całej lidze była wymiana jakiej dokonali Jeziorowcy z Orlando Magic, Philadelphia 76ers i Denver Nuggets. Jej rezultatem jest pozyskanie, tu znowu się powtórzę  jednego z najlepszych centrów w historii ligi, Dwighta Howarda. Dodatkowo, Lakersom udało się nie stracić w tej wymianie Pau Gasola, przez co drużyna ta będzie piekielnie silna.

Orlando Magic– stracili swoją gwiazdę, która była fundamentem tej organizacji; razem z nim pracę stracili trener Stan van Gundy oraz generalny menadżer Otis Smith. Obecnie jest to drużyna na etapie gruntownej przebudowy.

Denver Nuggets- już rok temu pokazali, że stać ich na wiele. W tym sezonie mogą sporo namieszać w czołówce Konferencji Zachodniej, może im w tym pomóc pozyskany w czterostronnej wymianie (patrz wyżej) Andre Iguodala.

Philadelphia 76ers– ostatni uczestnik wymiany, drużyna z Miasta Braterskiej Miłości uzyskała bardzo dobrego centra Andrew Bynuma oraz Jasona Richardsona. Dodatkowo zakontraktowała m.in.  Dorrella Wrighta i Nicka Younga. 76ers z sezonu na sezon czynią coraz większe postępy. Interesujące jest, co zaprezentują w tym sezonie.
Boston Celtics– stara, dobra „wielka trójka” przestała istnieć za sprawą odejścia do Miami Raya Allena (wiele osób ten ruch może nie zdziwić, ponieważ Sugar Ray był wielokrotnie wymieniany jako uczestnik potencjalnych wymian); z zespołem Celtów pożegnał się również leciwy center Jermaine O’Neal. Bostończycy aby załatać te luki pozyskali, równie dobrego strzelca, jakim jest Jason Terry, Courtneya Lee oraz słynny nr 2 Draftu z 2003 roku, czyli Darko Milica.

Miami Heat– obrońcy mistrzowskiego tytułu zdobyli specjalistę rzutów za 3 punkty- Raya Allena oraz doświadczonego silnego skrzydłowego Rasharda Lewisa. Miami według wielu specjalistów (przyznam się, że nie ma mnie wśród nich) są głównym kandydatem do mistrzostwa NBA- może tak być, ponieważ doszlifowali oni obecny skład, a przede wszystkim dlatego, że LeBron James nie będzie obciążony pościgiem za upragnionym pierścieniem (tym samym skończyła się era żartów z LeBrona bez tytułu mistrzowskiego).

Brooklyn Nets (do niedawna New Jersey)– ekipa Jaya Z i rosyjskiego milionera od dawna ogłasza swoje mistrzowskie aspiracje. W tym roku jako cel główny postawili sobie sprowadzenie Dwighta Howarda… co nie za bardzo im wyszło. Za to pozyskali Keitha Bogansa oraz jednego z najbardziej przepłaconych zawodników ligi, Joe Johnsona. Na mistrzostwo jest jeszcze za wcześnie, jednak Nets będą silną ekipą na wschodzie [na to też jest jeszcze za wcześnie- co najwyżej Nets nie będą taką tragiczną ekipą, jak rok temu-AMB].

Dallas Mavericks– starzy rewolwerowcy, aby nie wypaść z gry po odejściu Jasona Terryego oraz Jasona Kidda (bardzo głośne przejście do New York Knicks) postanowili nieco odmłodzić skład pozyskując nowego rzucającego obrońcę- O.J. Mayo, nowego rozgrywającego Darrena Collinsona. Jednak żeby zbytnio nie obniżyć średniej wieku, podpisali kontrakty z Eltonem Brandem i Chrisem Kamanem [kolega z reprezentacji Niemiec gwiazdy zespołu, Dirka Nowitzkiego] .
Co się tyczy innych rewolwerowców, San Antonio Spurs postawili na stabilność i dodali do składu tylko francuskiego rozgrywającego Nando De Colo (czyżby następca Tony’ego Parkera?).

Los Angeles Cllipers– rok temu to oni skradli show swoim sąsiadom zza między, ściągając Chrisa Paula. W te wakacje pozostali jednak w cieniu Lakers i dokonali „cichych” transferów- Jamal Crawford, Ronny Turiaf, Grant Hill, Matt Barnes i Lamar Odom. Tym samym postawili na doświadczenie i ciągły postęp swoich młodych gwiazd.

Phoenix Suns– piszę o nich z powodu naszego jedynaka w NBA oraz ponieważ ciekawi mnie jak sobie poradzą jako drużyna, która straciła swoich liderów i mentorów, którymi niewątpliwie byli Steve Nash i Grant Hill. Pamiętajmy, że o Marcinie zrobiło się głośno, poniekąd, dzięki świetnym podaniom Nasha. Do drużyny doszli rozgrywający Goran Dragic, silni skrzydłowi Louis Scola i Michael Beasley oraz center Jeremaine O’Neil.

Minnesota Timberwolves– BRANDON ROY wrócił z nowymi kolanami! Zdrowia chłopie! [i reszcie składu Timberwolves również życzymy wszystkiego najlepszego- Kevinie Love, nie rób już więcej pompek na pięściach, a Ricardo Rubio i Vives niech lepiej na przyszłość trzyma się z daleka od Kobego Bryanta…]

Chicago Bulls– Byki były znane z bardzo zgranej i silnej ławki rezerwowych (tzw. Bench Mob), jednak w obliczu kontuzji Derricka Rose’a, zarząd drużyny postanowił dokonać znaczących zmian. Po pierwsze, nie wyrównał oferty jaką złożyli Houston Rockets Omerowi Asikowi (3 lata za 25 mln $), następnie nie skorzystał z opcji przedłużenia kontraktu z Ronniem Brewerem i C.J. Watsonem,wymienił Kyle Korvera (do Atlany Hawks, w zamian za gotówkę i wyór w II rundzie draftu) oraz nie zaproponował nowych umów Johnowi III Lucasowi oraz Brianowi Scalabrinie (odszedł na emeryturę). Z kolei do drużyny doszli Marco Belinelli, Nate Robinson, Kirk Hinrich, Vladimir Radmanovic i Nazr Mohammed. Czy trenerowi Thibsowi uda się z tych zawodników uczynić drugi Bench Mob i czy drużyna po powrocie Rose będzie w stanie podjąć walkę w playoffach?

Wszystkim czytelnikom WhyNotBasketball życzę udanego 67 sezonu NBA!

Reklamy

To już TEN czas! W momencie, gdy do snu zimowego szykują się niedźwiedzie, a liczne gatunki ptaków opuszczają Polskę na rzecz cieplejszych krajów, my, niczym feniks z popiołów, wracamy do życia! Już o 1 w nocy, wraz z inauguracyjnym meczem Miami Heat-Boston Celtics, wystartuje kolejny (już 67.) sezon NBA! Wraz z nim, powrócą Wasi ukochani reporterzy, świadomi swej nadprzyrodzonej siły Mungo, Kobe i PiBi, którzy postanowili poświęcić życie walce ze złem i występkiem (czyt. niezdrowej dominacji w Polsce piłki nożnej i tego drugiego sportu, w którym aktualnie jesteśmy dobrzy)!

Dobra, dość wykrzyknień, mojego lania wody i nawiązań do kreskówek z dzieciństwa, których i tak nikt by nie wyłapał… Dużo się wydarzyło przez ostatnie 3 miesiące (nie, największe sieci telekomunikacyjne [UPC, Netia, Vectra, you name it…] nadal nie zapewniają usługi w centrum Krakowa). Zatem, w jak najbardziej możliwym dla mnie skrócie (czyli prawdopodobnie z wieloma wtrąceniami, przydługimi zdaniami, linkami, w które nikt nie klika i nieśmiesznymi żartami), co się wydarzyło minionego lata:

– Los Angeles Lakers dopięli swego- 2 gwiazdy (Steve Nash i Dwight Howard) za cenę jednej (Andrew Bynum) i Ramona Sessionsa (oj Ramon, Ramon…, myślałeś, że jesteś jedyną opcją Lakers na rozgrywającego i chciałeś otrzymać więcej pieniędzy… skończyłeś jako rezerwowy w najsłabszej drużynie historii, podczas gdy to Steve Nash będzie błyszczeć w stacjach TNT i ESPN).

-David Stern odchodzi! Gdyby decyzję o przejściu na emeryturę ogłosił jakieś trzy tygodnie wcześniej, byłbym bogatszy o flaszkę wódki. W 2014 (wtedy, 1 lutego, Sterna zastąpi jego prawa ręka, Adam Silver) minie 30 lat, odkąd objął stery nad NBA…  http://www.forbes.com/sites/tomvanriper/2012/10/25/the-next-commissioner-adam-silver-strikes-nba-gold/

-Niestety, mimo wielkim oczekiwaniom, moim faworytom Nigeryjczykom (Ikechukwu Somtochukwu Diogu!) nie udało się zdobyć złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Zaszczyt ten przypadł w udziale reprezentacji Stanów Zjednoczonych, którzy po zaciętej walce zmusili Hiszpanów do zadowolenia się srebrem. Niestety, na podium zabrakło brązowych medalistów z Pekinu- Argentyny, i to Rosjanie zajęli trzecie miejsce.

Można by jeszcze pisać godzinami- o ostatniej wymianie między Oklahoma City Thunder a Houston Rockets (Mistrzowie Konferencji Zachodniej pożegnali się ze swoim trzecim najlepszym graczem, synem Mr. T z „Drużyny A”); o tym, jak w najbliższym sezonie poradzą sobie debiutanci (a oczekiwania względem tego rocznika są spore), czy chociażby o naszym „rodzynku” (uwielbiam to określenie) Marcinie Gortacie i jak poradzi sobie w Phoenix bez asyst Steve’a Nasha. Jednak jak na pierwszy raz po przerwie wystarczy, a sezon na pewno da nam jeszcze sporo okazji, żeby podzielić się z Wami historiami, w jakie obfituje NBA.

I mam nadzieję, że nasz pierwszy comeback uda się nam co najmniej tak dobrze, jak Michaelowi Jordanowi

%d blogerów lubi to: