Nie wiem czy dzisiejszy Trash Talk będzie śmieszny skoro poruszam tak poważny temat jakim jak tacierzyństwo w NBA (i nie tylko). Od niedawna mam przyjemność doświadczać jakim cudownym uczuciem jest rodzicielstwo… tylko spokojnie, ja osobiście jeszcze nie dorobiłem się swojej pociechy, ale moi drodzy sąsiedzi tak. Dzięki czemu doceniam na przykład : uroki pięciokrotnego wstawania w nocy do płaczącego dziecka.
Dlaczego poruszam ten temat na blogu o koszykówce, poniżej znajdziecie odpowiedź:

Glen Davis ( 6,3 mln za sezon) najwidoczniej nie było stać na opiekunkę z Meksyku i postanowił przyprowadzić swoją uroczą córeczkę na pomeczową konferencję prasową. Jak widać ten aniołek zrobił niesamowitą furorę przed kamerami i sprawił że zgromadzeni dziennikarze byli bardziej zainteresowani jej kolejnymi wyczynami niż wypowiedzią Tatusia.
Kolejny link również dotyczy tej samej konferencji prasowej, jednakże jest on dłuższy i opatrzony uwagami doświadczonego Tatusia Shaqa (5 dzieciaków) skierowanymi do zawodnika Magic: „Big Baby, taki się nie nosi dzieci”.
Shaq radzi
Świężo upieczonym Tatusiem został Chris Bosh z Miami Heat, jednak zawodnik ten stwierdził, że jego synek poradzi sobie świetnie sam z Mamusią i nie zabrał go do Nowego Jorku na mecz nr 3 z Knicks.

Carlos Boozer (5 little Boozerków) podczas styczniowego meczu z Heat przyprowadził na trybuny swoje pociechy, które pod czujnym okiem Mamy Boozer dzielnie wspierały… no właśnie, kogo: Tatę czy też Miami – niech czytający z ruchu warg to ocenią.

Natomiast córeczki Kobe Bryanta od urodzenia noszą na mecze Tatusia te same transparenty !

W NBA najwidoczniej rozpoczeła się moda na popisywanie się swoimi pociechami w czasie konferencji prasowych. Tym razem synek Chrisa Paula ma prośbę Tatusia naśladuje wyraz twarzy Wujaszka Blake Griffina :

Advertisements