Na przekór rzekomemu pechowi, związanego z numerkiem trzynastym, zaczynamy fastbreaka od wiadomości o dwóch szczęśliwcach, którzy jako pierwsi zostali wyróżnieni za pracę, jakiej dokonali w przeciągu ostatnich czterech miesięcy.

Na pierwszy ogień (pun intended) poszedł „generał” Gregg Popovich- laureat nagrody dla Najlepszego Trenera Sezonu. O ile jego zawodnicy nie złapią teraz jakichś kontuzji (które, niestety, mnożą się na pęczki, wykluczając z gry Derricka Rose’a, Imana Shumperta, Josha Smitha, czy Amar’e Stoudemire’a, o którym za chwilę więcej), to San Antonio Spurs WYGRAJĄ MISTRZOSTWO NBA [JS- WOW, trzeba przyznać, że to odważna deklaracja], a szkoleniowiec z serbsko-chorwackimi korzeniami dołączy kolejny, piąty już mistrzowski pierścień do swojej kolekcji (i, mimo że brody a’la Matt Bonner już nie hoduję i fanem SAS nie jestem, skłonny jestem bronić tej tezy na ubitej ziemi)[JS- przecież jesteście jak dwie krople whisky].

Na obrazku u góry widzimy jak NYK angażują w swoje szeregi Tysona Chandlera, mistrza NBA 2011 z Dallas Mavericks.

[PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ]

Tysonowi Chandlerowi, „koledze ze Stambułu” (jeśli dorobię się kiedyś wnuków, będę im mówił, „jak to Chandler i Kevin Love machali do dziadka po zdobyciu mistrzostwa…”)[JS- najpierw trzeba się dorobić dzieci, a potem one zajmą się wnukami :P], przypadł w udziale tytuł Obrońcy Roku za to, jak przeistoczył nowojorskich Knickerbockers w jedną z lepiej broniących drużyn w Lidze. Tyson podsumował to lepiej, niż ktokolwiek inny: „Gdyby nie kiepska obrona moich kolegów z zespołu, nigdy nie wygrałbym tej nagrody”. I jak tu gościa nie lubić…

Zostajemy na Manhattanie- obiecałem przecież słów kilka o Amar’e…  

Po drugiej porażce z Miami Heat na ich terenie, ze złości uderzył on w szybkę od gaśnicy, jaka znajdowała się na terenie American Airlines Arena[JS- schowajcie przede mną wszystkie gaśnice z SWFiS UJ ;D]. Ałł. Wiem coś o bliskich kontaktach z rozbitymi szybami, więc zamiast wyśmiewać się z kapitana Knicks(„Amar’e chciał pokonać Żar, więc sięgał po gaśnicę” i temu podobne żarciki), współczuję mu- tym bardziej, że po kontuzjach jego, Jeremy’ego Lina i Imana Shumperta, i tak małe szanse na powstrzymanie Lebrona Jamesa i jego dworu spadły do zera.

Teraz przejdźmy do tego, jak prezentują się rywalizacje między drużynami w pierwszej rundzie po niespełna tygodniu playoffów:

– Jako że całą notkę zacząłem od Ostróg z San Antonio, również tutaj udzielę im pierwszeństwa: drugi mecz z rzędu pokonali Utah Jazz 114-83. Na dwa ostatnie mecz rywalizacji przenosimy się do Salt Lake City, i zastanawiamy, z kim zmierzą się Spurs w kolejnej rundzie.

– Osobiście liczę, że będą to Memphis Grizzlies, którzy dziś w nocy pokonali Los Angeles Clippers 105-98 i wyrównali stan rywalizacji na 1-1. Kolejne 2 spotkania spędzą jednak na terenie wroga, Staples Center, gdzie o zwycięstwo może być trudniej… Mecz 3.- Sobota, godz. 22:30.

– Ostatnimi reprezentantami Dywizji Południowo-zachodniej w tegorocznych playoffs są Dallas Mavericks, którzy dzisiaj (o bardzo atrakcyjnej dla polskiego kibica godzinie 3:30) praktycznie mają „mecz o wszystko”- co prawda rywalizacja toczy się do 4 zwycięstw, jednak nigdy nie triumfowała drużyna, która przegrała pierwsze trzy spotkania.

– Indiana Pacers, być może moja nowa ulubiona drużyna od przyszłego sezonu, gładko pokonali Orlando Magic 97-74. W przyszłej rundzie czekają na nich Miami Heat, którzy obecnie katują Carmelo Anthony’ego i New York Knicks(2-0)- jeśli ktoś lubi oglądać jednostronne spotkania, zapraszam do stacji TNT/ Madison Square Garden, na godzinę 7 PM czasu wschodniego (1 w nocy u nas, nad Wisłą).

– Z kolei Los Angeles Lakers w piątek (technicznie rzecz biorąc, w Polsce to już jest niemal sobotni poranek, bo mecz trwać będzie od ok. 4:30 do 7-15) gościć będą w Pepsi Arena, na trzecie spotkanie z Denver Nuggets. Zastanawia mnie, co tym razem zrobi Andrew Bynum- w pierwszym meczu wyrównał rekord NBA, jeśli chodzi o liczbę bloków w playoffach (10, tyle samo co niegdyś Hakeem Olajuwon i Mark Eaton), w drugim natomiast wyśrubował swój osobisty rekord zdobytych punktów w meczu posezonowym na 27… Kobe na pewno znów będzie nie do zatrzymania, a Pau Gasol ostatnio przypomina sobie młodość, kiedy zaczynał przygodę z koszykówką jako rozgrywający[JS- dlatego ja po cichu liczę na Lakers].

– Również w piątkową noc czekają nas starcia między Philadelphią 76ers a Chicago Bulls (2 w nocy, obecny stan rywalizacji: 1-1) i Boston Celtics kontra Atlanta Hawks(start: 1:30, obie drużyny mają jak na razie po jednym zwycięstwie). Nie ma co ukrywać, że po kontuzji Derricka Rose’a Chicago z miejsca straciło miejsce wśród poważnych pretendentów do mistrzostwa, a Miami Heat mają teraz niemal zapewnioną drogę do Finałów NBA (chciałbym się mylić, uwierzcie…)[JS-dziwi mnie słaba postawa, niektórych zawodników Bulls, mimo wszystko wciąż wierzę, że dojdą do finałów…konferencji. Scottie Pippen, przed meczem nr 2 napisał płomienny list do zawodników i kibiców Bulls żeby Ci nie tracili wiary i dalej kroczyli ku postawionym przed sezonem celem]. Z kolei Celtics, oprócz powrotu Rajona Rondo, który został zawieszony na jedno spotkanie za dotknięcie „Świętej Krowy NBA”, grają u siebie w Boston Garden- więc Hawks czego niezbyt ciepłe powitanie w dżungli.


Advertisements