Archive for Kwiecień, 2012


It’s Playoffs time !

Zacznę refleksyjnie- pomyślcie, ile to już czasu minęło od rozpoczęcia skróconego sezonu regularnego do dzisiaj. Postarajcie sobie przypomnieć, ile ulotnych chwil przeżyliśmy przez te ponad 4 miesiące. W szczególności wróćmy pamięcią do niesamowitych wydarzeń związanych z ostatnim sezonem regularnym… Oj tak, pomimo tylko 66 meczów każdej z drużyn mamy co wspominać- piękne akcje, pasjonujące do ostatnich sekund mecze, a nawet najgorszy bilans spotkań w historii NBA- osiągnięty przez Charlotte Bobcats (7-59).

Właśnie dzisiaj zaczyna się najgorętszy okres w sezonie, czyli playoffy. W I rundzie zmierzy się po 8 najlepszych ekip z obydwu konferencji. Oto nasze krótkie prognozy dla poszczególnych serii (przyp. red. gra się do czterech zwycięstw).

Konferencja Wschodnia:

(1) Chicago Bulls – Philadelphia 76ers (8):

Pojedynek dwóch drużyn, które preferują defensywny styl gry, dlatego cała seria może być bardzo pasjonującym, pełnym walki i poświęcenia widowiskiem. Mimo to, wszystko przemawia za tym, że to Bulls ostatecznie przejdą do kolejnej rundy. Obydwie ekipy mają bardzo dobre ławki rezerwowych, jednak dużo lepszych starterów ma ekipa z Wietrznego Miasta. Derrick Rose ma być ponoć Derrickiem Rosem, a Richard Hamilton uważa, że będzie to „zabawna seria”. [Pierwszy mecz- dzisiaj o 19:00- AB]

Typ: 4-1 dla Chicago

(2) Miami Heat – New York Knicks (7):

Wielu fanów koszykówki spodziewa się niespodzianki w tej serii, czyli wygranej zespołu niżej rozstawionego (50% z pośród nich to kibice Knicks, a drugie 50% to haterzy South Beach). Osobiście uważam, że pomimo dobrej formy, jaką prezentowali nowojorczycy w II połowie sezonu (po odejściu Mike D’ Antoniego)  nie mają oni zbyt dużych szans w pojedynku z Trójką z Miami, których twarda obrona i szybkie ataki powinna być dobrą receptą na wciąż ofensywnych Knicks. [Pierwszy mecz- dzisiaj o 21:30]

Typ: 4-2 dla Miami

(3) Indiana Pacers – Orlando Magic (6):

Magic bez Dwighta Howarda przegrali wszystkie mecze sezonu regularnego z drużynami o lepszym bilansie. Indiana jest natomiast drugi sezon z rzędu na fali wnoszącej i w tym roku zrobi wszystko by zrobić kolejny krok, czyli awansować do II rundy PO. Natomiast Stan van Gundy oraz jego zawodnicy będą chcieli udowodnić, że potrafią wygrywać bez swojego lidera (który prędzej czy później zapewne odejdzie z Orlando). [Zaczynamy dzisiejszej nocy, o 1 czasu polskiego]

Typ: 4-1 dla Indiany

(4) Boston Celtics- Atlanta Hawks (5):

Prawdopodobnie najciekawsza seria na wschodzie, gdzie wygrać może każdy. Zapowiada się bardzo wyrównany pojedynek, w którym Boston będzie chciał pokazać, że pomimo wieku stać ich jeszcze na wiele, a Atlanta będzie chciała udowodnić, że stać ich na coś więcej niż dobry bilans w sezonie zasadniczym. Celtowie rozpoczną serię bez jednego ze swoich weteranów, Raya Allena. Natomiast do składu Hawks, po bardzo długiej przerwie powraca ich center- Al Horford. [nie wiem, czy przez przypadek usunąłem Kuby typ, czy zapomniał o nim, więc dam swój własny:P- 4-2 dla Celtów, którzy może najlepsze lata mają za sobą, ale sercem do gry i wolą walki znacznie przewyższają drużynę ze stanu Georgia; jednak jak potoczy się ta rywalizacja, przyjdzie nam obejrzeć od jutra- pierwszy mecz: 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek]

Typ 4-2 dla Celtics [JS, rzeczywiście zapomniałem o wytypowaniu]

Konferencja Zachodnia

[Okej, teraz kolej na moją część tekstu-AMB]

Jeśli chodzi o tą lepszą część NBA (Konferencja Zachodnia), dzisiaj (3:30 w nocy) uświadczymy tylko jedną rywalizację drużyn z tego rejonu USA- Oklahoma City Thunder podejmować u siebie będą Dallas Mavericks. Cóż… Mavericks nie są tą samą ekipą co rok temu, kiedy po niesamowitych bojach w playoffach (pierwsza seria przeciwko Portland Trail Blazers, której bohaterem pozostanie jednak Brandon Roy; później walka z ówczesnymi obrońcami tytułu, LA Lakers, w której ekipa z Teksasu „pozamiatała” podłogę Kobem Bryantem i jego drużyną; zwycięstwo przeciwko Miami Heat i zdobycie przez Dirka Nowitzkiego tytułu najbardziej wartościowego zawodnika Finałów NBA), gdzie w Finałach Konferencji Zachodniej walczyły ze sobą właśnie te 2 ekipy… tylko, że Dallas już wtedy potrzebowali dużej ilości szczęścia, aby odrabiać duże straty w ostatnich kwartach i wygrać tamtą serię. Biorąc pod uwagę, że Mavericks rozpoczęli realizować plan oszczędnościowy (z nadzieją na przechwycenie do swojej drużyny duetu supergwiazd: Deron Williams i Dwight Howard), a „młode wilki” z Oklahomy nabrały doświadczenia i zgrania, starcie to może znacznie odbiegać od tego, co widzieliśmy rok temu. Fanów Mavericks zostawiam z cytatem z Rudy’ego Tomjanovicha

No i oczywiście moja prognoza „znafcy”- 4-1 (byłoby 4-0, ale Metta World Peace [tak, tak się nazywa] zapewnił Jamesowi Hardenowi wstrząs mózgu– więc bez 3. najlepszego gracza, OKC mogą przegrać przynajmniej jedno spotkanie)
Typ: 4-1 dla Thunder

A teraz, w jak najbardziej telegraficznym skrócie potrafię, pozostałe 3 rywalizacje:

-San Antonio Spurs (Nr. 1) gościć będą u siebie Utah Jazz (Nr. 8). Niektórzy z Was mogą mieć za złe ekipie z Salt Lake City wyeliminowanie Phoenix Suns z walki w playoffach, jednak  Marcin Gortat i Sp. z o.o. i tak długo w rozgrywkach posezonowych miejsca by nie zagrzali- o ile pozostaną zdrowi, zawodnicy „Ostróg” są najgroźniejszą ekipą, na jaką można trafić (jakbym miał typować przyszłych mistrzów, mój wybór poszedłby właśnie na nich)- więc klasyczny „sweep” dla podopiecznych (chociaż w jego przypadku słowo „armia” pasuje bardziej) Gregga Popovicha, czyli wygranie 4 meczy bez odniesienia porażki, nie wydaje się przesadzoną prognozą. (Start: jutro o 19)
Typ: 4-0 dla Spurs

-Los Angeles Lakers (Nr. 3) będą grali przeciwko Denver Nuggets (Nr. 6) i szczerze powiedziawszy, nie wiem, czego się spodziewać po „Bryłkach” z Kolorado- ostatni raz w akcji widziałem ich bodajże w Madison Square Garden, gdzie Danilo Gallinari mścił się na NY Knicks za przedwczesne zrezygnowanie z jego usług- jednak mając Włocha, jak i plejadę innych „charakterków” do dyspozycji, skład trenowany przez Georga Karla powinien zapewnić ciekawe spotkania. Jednak w ostatecznym rozrachunku, „Dwie Wieże” (Pau Gasol i Andrew Bynum) oraz duet obwodowy Ramon Sessions-Kobe Bryant nie powinni dopuścić, aby drużynie z Mile High City udało się awansować do drugiej rundy. Mój typ: 4-2 (Pierwsze spotkanie- jutro, 21:30)
Typ: 4-2 dla Lakers

-Memphis Grizzlies (Nr. 4) pokonają Los Angeles Clippers (Nr. 5), zwyciężając cztery mecze pod rząd. Tak, nie lubię i nigdy już nie polubię „brzydszej siostry” Lakersów, i życzę im jak najgorzej- poza tym gra zespołu ze stanu Tennessee naprawdę cieszy oko i chciałbym, żeby grali oni jak najdłużej. Pierwsza, druzgocąca porażka Blake’a Griffina w meczu playoffs w karierze- już jutrzejszej nocy, o 3:30!  (A tak na poważnie- obawiam się, że to LAC mogą wyjść z tego pojedynku górą, jednak cytując „klasyka”- Grizzlies tanio skóry nie sprzedadzą! Typ: 4-3 dla Clippers).

Typ: 4-1 dla Grizzlies

A zatem: niech najlepsi (poza Clippers, rzecz jasna) zwyciężą!

Reklamy

Kontuzje…

Bardzo długo zastanawiałem się czy poruszyć ten temat, prawdę mówiąc chciałem być od niego jak najdalej w szczególności myślami. Ale jak widać nie udało mi się to i w kolejnym artykule napiszę o problemie kontuzji w sporcie, a przede wszystkim koszykówce.

W historii NBA było wielu zawodników, których spotkały ciężkie kontuzje, przez które m.in.:

-nie zdążyli nawet pokazać w pełni swoich umiejętności (np.: Grega Odona-być może kiedyś w końcu wyzdrowieje i pokaże dlaczego był #1 w Drafcie 2007),

-ich dopiero co rozwijające się kariery zostały brutalnie przerwane (np.: Brandon Roy, walczył do końca, ale pod koniec był to już walka z wiatrakami) ,

-nie mogli oni udowodnić swojej klasy przy końcu swojej sportowej drogi (np.: Michael Redd- na szczęście jest już zdrowy i gra, w miarę swoich możliwości dla Phoenix Suns, jednak wątpie czy osiągnie sukcesy jakie mu wróżono).
Oczywiście nie zamierzam analizować „historii choroby” każdego z pacjentów-koszykarzy(spostrzegawczy zauważą, że tych 3 graczy łączą kontuzje kolan), skupię się raczej na tym co oznacza dla sportowca-koszykarza kontuzja.

Uważam, że większość grający w koszykówkę osób- amatorsko lub profesjonalnie, na pytanie „Dlaczego to robisz?”, odpowiedziałoby: „Ponieważ to moja pasja, a wręcz miłość!”. Żeby przybliżyć problem sportowych urazów podam dwa wzięte z życia przykłady. Każdy z nas pewnie wie jak bardzo boli nieszczęśliwa miłość lub stłuczka ulubionego samochodu, teoretycznie można się znowu zakochać lub kupić nowy przedmiot kultu ( w tym przypadku: czerwone Ferrari 🙂 ). Niestety w przypadku kontuzji powrót do stanu poprzedniego nie jest już taki łatwy.
Jeżeli komuś przytrafił się ciężki uraz, który wymaga długiego leczenia, należy przypuszczać, że nawet jeśliby wrócił do sprawności fizycznej to jego ciało nigdy już nie będzie funkcjonować tak jak kiedyś. Bardzo często mogą się przytrafiać nawrotu wcześniejszej dysfunkcji, a także może dochodzić do urazów innych części ciała, które zostały np.: przeciążone podczas procesu rekonwalescencji i rehabilitacji.  Dlatego zawodnicy, którym udało się powrócić do zdrowia powinni dokładniej „wsłuchiwać się” w swój organizm i odpowiednio wcześnie reagować na alarmujące sygnały. W tym momencie często dochodzi do podjęcia bardzo trudnej decyzji, mianowicie trzeba postawić na szali, z jednej strony: swoje zdrowie patrząc z perspektywy przyszłości (w szczególności wieku starczego), a  z drugiej: swoje ambicje i wspomniane wcześniej pasję i miłość. W tej chwili bardzo ważna może okazać się pomoc ze strony rodziny, lekarzy drużyny, a nawet kibiców. Osoby te mogą skutecznie wywierać na wpływ na decyzję, którą ostatecznie podejmie zawodnik („Nie zawiodę ich, będę grał dalej i wygrywał!” lub „Nie będę sprawiał swoim bliskim przykrości, odejdę!”). Nie zależnie od tego, jaka decyzja zostanie podjęta, zawodnik ten zawsze będzie odczuwał związane z nią negatywne emocje: „Nie mam już żadnego celu w życiu…” albo „Mogłem sobie odpuścić, a tak chodzę dzisiaj o kuli/kulach”. Kiedy robiło się coś z oddaniem przez większość życia i sprawiało to komuś ogromną frajdę, bardzo ciężkie będzie znalezienie sobie nowej pasji, której można by się było poświęcić choćby w połowie  tak jak koszykówce. Momentami osobę taką może brać obrzydzenie na samą myśl o koszykówce, jednak od prawdziwej miłości się nie ucieknie i swoją pasję będzie się realizować w dalszym ciągu, jednak tym razem bardziej pasywnie: czy to na trybunach lub TV, czy też jako trener.
Jak widać  jest to bardzo złożony problem, odważę się stwierdzić, że w przypadku kontuzji cierpi nie tylko ciało zawodnika, ale również, jeżeli nie przede wszystkim jego dusza. Dlatego bardzo ważne jest udzielanie wsparcia osobie, która przechodzi przez ten trudny okres sportowego życia.

Na sam koniec, życzę wszystkim zdrowia i dobrej zabawy w czasie grania w  koszykówkę i nie tylko. A jeżeli, niestety, trafi się wam jakiś choćby najmniejszy uraz to nie zgrywajcie bohaterów tylko usiądźcie na ławce i odpocznijcie. Bądźcie silni i niezniszczalni niczym super bohaterowie komiksów Marvela !!!

NBA- Trash Talk cz. VII

Derrick Rose jest bohaterem okładki (i artykułu) najnowszego wydania magazynu GQ. Na temat artykułu się wypowiem się, nie czytałem- jedynie zdanie z okładki („Następny Jordan”) to brednie-  D-Rose jest skromny, źle się czuje ze statusem celebryty, nie osiągnął jeszcze wiele (ale ma czas), no i nie ubiera się tak jak MJ– chociaż znając życie, to Derricka ubiera jego mama [JS- hipster, haha !].

Na Broadwayu właśnie pojawiła się sztuka „Magic/Bird„. Co po niektórzy mogą ich kojarzyć z mojej świetnej (co prawda Fryyydeeelliiiini krytykowała, ale ona się nie zna) prezentacji ze Wstępu do Kulturoznawstwa- obok Michaela Jordana prawdopodobnie najlepsi, jacy kiedykolwiek „wąchali” parkiet NBA.

Skoro już o Majkelu Dżefreju mowa, fajna reklamówka ESPN:

Ciekawe, czy J.Serafin ma podobnie ze swoim „kuzynem” z Gujany Francuskiej…

Triumf Amerykańskiej koszykówki! Po zaciętym i pasjonującym meczu nasze Dziewczyny pokonały zespół „Polek” ! Tym samym awansowały do decydującej fazy turnieju „Dni Sportu UJ”. W meczu półfinałowym naszą drużynę czeka trudne zadanie, ale w końcu „Amerykanki” są świetne, co udowodniły w dwóch ostatnich meczach, i mają naprawdę wielkie szanse, żeby wygrać cały Turniej!

W dzisiejszym spotkaniu, najbardziej zacięta i nerwowa była I kwarta, w której to Filolożki kontrolowały przebieg gry i skutecznie przeszkadzały w rozgrywaniu akcji Amerykankom. Jednakże wola walki i umiejętności naszych zawodniczek sprawiły, iż odzyskały one pod koniec I kwarty prowadzenie, którego nie oddały już do końca meczu. Po raz kolejny należą się pochwały za świetną grę w obronie. Amerykanki skutecznie uprzykrzały „życie” swoim rywalkom, przez co traciły one posiadanie piłki i rzucały (niecelnie) z trudnych pozycji. Kolejną sprawą wartą podkreślenia jest ogromne poświęcenie naszych zawodniczek, walczyły one o każda piłkę, bardzo dobrze ją zbierały i dosłownie wydzierały lub wybijały ją z rąk Filolożek.
Jak wiadomo, dobry „defense” skutkuje powodzeniem w ataku- dzięki szybkim kontratakom nasze Dziewczyny uzyskały dużą przewagę nad swoimi rywalkami. Podobnie jak wczoraj, Amerykanki udowodniły, jak bardzo ważnym elementem gry w koszykówkę jest dobra komunikacja na boisku.
Ze względu na niesamowite emocje, zapomniałem jaki był wynik końcowy (około 32-14), świadczy to nie o zaniedbaniu moich dziennikarskich obowiązków, ale o tym, jak bardzo EMOCJONUJĄCY mecz miałem przyjemność obejrzeć!
Na koniec, nieskromnie, zaznaczę wspaniałą postawę kibiców- „BlackWallStreet ULTRAS”, którzy swoim dopingiem wspierali Amerykanki i skutecznie dekoncentrowali Filolożki Polskie (błędy ortograficzne i trash talking, poskutkowały „I tak masz „rzucać” przez cały mecz !”) .

Zapraszam, do obejrzenia TOP 10 z dzisiejszego meczu:

Turniej Finałowy zostanie rozegrany prawdopodobnie w II połowie maja.  Uważam, że tak długi okres przygotowawczy jest plusem dla naszych Dziewczyn, ponieważ będą one miały czas na opracowanie skutecznej taktyki na mecz półfinałowy i… finałowy !

W ramach corocznych „Dni sportu UJ” reprezentacja Amerykanistyki, wspierana dwoma zawodniczkami z Politologii, rozegrała mecz I rundy z drużyną Węgierskich Geologów. Spotkanie to dostarczył zgromadzonym na trybunach kibicom bardzo wielu emocji. Ostatecznie dziewczyny z Amerykanistki wygrały mecz 29-8.

Pojedynek pomiędzy tymi dwoma drużynami nie należał do łatwych, ponieważ, „Węgierki” preferowały bardzo defensywny styl gry, który miał zapewne popsuć szyki naszego zespołu w ataku i doprowadzić do łatwych punktów z kontrataków. Jednakże „Amerykanki” już pod koniec  I kwarty złamały szyk obronny drużyny przeciwnej i z łatwością doprowadziły do bardzo znaczącej przewagi. Wart uwagi jest fakt, że „Węgierki” zdobyły swoje pierwsze punkty dopiero w II połowie, spowodowane było to tym, że nasze Dziewczyny bardzo dobrze i mądrze wykonywały zalecone przez ich trenera zadania w obronie. Dzięki bardzo komunikacji, „Amerykanki” bardzo sprawnie zmieniały krycie w obronie, przez co „Węgierkom” tak trudno było zdobywać punkty. Wspomniana wyżej dobra komunikacja świadczy zapewne o bardzo dobrych relacjach panujących w szatni i poza nią tzw. „team spirit”.
Jedynymi elementami gry, nad którymi powinny one popracować jest: spokojniejsze rozegranie piłki w ataku- pomoc poprzez chociażby proste zasłony, mądre przemieszczanie się po boisku w ataku (tzw. „gra bez piłki”) połączone z precyzyjnymi podaniami; drugą kwestią jest wykorzystywanie swoich wysokich graczy, którzy po dobrym ustawieniu się w ataku powinni zdobywać łatwe punkty (a, że wysokie „Amerykanki” są waleczne, wie każdy kibic „nie zostawiaj jej, bądź jej KOSZMAREM” !).
TOP 10 akcji z dzisiejszego meczu :

Już jutro, o godzinie 11.00 nasze Dziewczyny zmierzą się z bardzo wymagającymi przeciwniczkami, drużyną Filologii Polskiej. Uważam, jednak, że „Amerykanki” mają naprawdę duże szanse na wygranie tego meczu i awans do Spotkania Finałowego.

POWODZENIA DZIEWCZYNY !!!

New Orleans Hornets nie są już zabawką Davida Sterna! Klub został kupiony przez Toma Bensona. Biznesmen, który jest również właścicielem lokalnego klubu NFL, Saints, zapłacił za klub 338 milionów dolarów. O ile klubowi uda się za relatywnie niską cenę przedłużyć kontrakt z Erickiem Gordonem (który, po „gordonowemu”, po raz kolejny wrócił z kontuzji i poprowadził zespół do zwycięstwa) i uzyskać dwa mocne wybory w drafcie, to możemy się spodziewać, że Szerszenie w przyszłym sezonie będą na fali wznoszącej.

Dwight Howard, supergwiazda Orlando Magic, może nie zagrać już w tym sezonie. Kryptonitem „Supermana” okazało się zwyrodnienie krążka międzykręgowego w dolnej częsci pleców. Magic zajmują obecnie 6. miejsce w Konferencji Wschodniej, jednak bez Howarda pod koszem mogą mieć problemy z utrzymaniem się na tej pozycji, o awansie wyżej już nie wspominając.

Phoenix Suns zwyciężyli w istotnym starciu z Houston Rockets. Mają obecnie tylko jeden mecz straty do Denver Nuggets (którzy ponieśli dzisiaj porażkę z Los Angeles Lakers, 3. drużyną, która zakwalifikowała się do playoffów w Konferencji Zachodniej) i szansy na występ w rozgrywkach posezonowych. Cóż… Z jednej strony dobrze byłoby zobaczyć Marcina Gortata i Steve’a Nasha w grze w maju, jednak z drugiej strony gorsze występy Suns prawdopodobnie skutkowałyby lepszymi graczami, jacy mogliby dołączyć do ekipy z Arizony w tegorocznym drafcie…

Życzenia Wielkanocne!

W imieniu całej ekipy Why Not Basketball pragnę złożyć serdeczne życzenia spokojnych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy wszystkim naszym czytelnikom (czyt. Robert i Julka;))

Zdrowia, szczęścia, pieniędzy, Clippersów poza playoffami, MIP dla Marcina Gortata, emerytury Davida Sterna[JS- żeby wielka trójka z South Beach była mała :P], no i tradycyjnie- mokrego jajka i smacznego dyngusa… czy jakoś tak.

Słowem: Niech Moc będzie z Wami!

NBA Fastbreak, cz. XI

Wiosna w końcu przyszła, a razem z nią wiosenne przesilenie, które w ostatnim czasie dopadło kilka drużyn z czołówki ligi. Dla przykładu Chicago Bulls przegrało w ostatnim czasie 2 mecze pod rząd, w tym jeden prestiżowy z Oklahoma City Thunder. Drugą drużyną, którą dosięgło zmęczenie jest Miami Heat ( 2 wysokie przegrane z Bostonem i Memphis). Porażka z tą drugą drużyną przerwała serie 17 zwycięstw na własnym parkiecie. Również Oklahoma City Thunder w ostatnim czasie przegrała 3 mecze z rzędu. Załamanie formy można tłumaczyć tym, że drużyny te mają zagwarantowane miejsce w fazie playoffs, ale lepszym wytłumaczeniem tego faktu jest to w jakim szybkim tempie przebiega skrócony przez lockout sezon.
Z drugiej strony należy wspomnieć o tym, że jednej ekipie NBA wiosna dodała tylko świeżości- mowa o San Antonio Spurs, którzy wygrali 10 meczów z rzędu i w ten sposób przejęli pozycję lidera Konferencji Zachodniej.
Przypomnę, że do końca sezonu regularnego zostało już tylko 3 tygodnie (mniej niż 15 meczów dla każdej z drużyn).

Niedobrze dzieje się w Orlando Magic. Najpierw miały miejsca zawirowania dotyczące gdzie zakończy obecny sezon, gwiazda zespołu- Dwight Howard, teraz natomiast ta sama osoba ponownie stawia cała organizację pod ścianą, żądając zmiany trenera. Stan van Gundy (bilans z Magic 254-129) jest charakterystycznym [PB- od siebie dodam filmik, jak to Stan nie przepada za Hidayetem Turkoglu ;)] i bardzo dobrym trenerem. Pochodzi on z rodziny o bogatych tradycjach trenerskich: jego ojciec i młodszy brat również byli trenerami koszykówki. Bardzo ciekawe jest to, jak tym razem zakończy się konflikt pomiędzy gwiazdą i trenerem. Czy Orlando zdecyduje się wymienić Howarda przy okazji draftu, czy może też posłucha zmanierowanej gwiazdy i zwolni trenera, a może pozbędzie się ich obu albo też zostawi ich obu [by przez jeszcze jeden sezon mogli drzeć koty-PB]. Kto wie, może bo odejściu z posady z trenerskiej Stan dołączy do swojego brata i również zostanie komentatorem koszykówki ?

Komisarz ligi NBA, dyktator David Stern zastanawia się nad zmianami zasad dotyczących możliwości przystąpienia do Draftu. Pan komisarz chciałby podnieść granicę wieku, przez co zawodnicy chcący zgłosić się do naboru musieliby mieć 20 lat albo „odsłużone” 2 lata grania w NCAA. Zapowiada się cieżka batalia pomiędzy Związkiem zawodników, ligą i właścicielami. Warto zaznaczyć, że w 5 ostatnich Draftach z numerem jeden do NBA trafiło aż 4 freshmanów (student I roku :P), wyjątkiem był w 2009 roku Blake Griffin, który postanowił poznać historię USA po 1900 roku (dla nieświadomych- przedmiot ten jest na II roku studiów).

Po bardzo długiej przerwie spowodowanej kontuzją kolana do gry powrócił zawodnik New Orleans Hornets, Eric Gordon. W tym sezonie rozegrał on tylko 4 mecze, notując średnio 22 punkty  na mecz, przy 44 % skuteczności. Miejmy nadzieję, że Gordon wyczerpał już limit kontuzji w swojej karierze i zdrowie będzie mu dopisywać do końca kariery [AB- jako fan EJ’a dodam od siebie, że w pierwszym meczu po powrocie, przeciwko Denver Nuggets, dwoma celnymi rzutami wolnymi w końcówce zapewnił zwycięstwo swojej ekipie, a z kolei w drugim zdobył 31 punktów na bardzo dobrej skuteczności (w porażce z San Antonio Spurs, przeciwko którym gra mu się całkiem dobrze)]

Studentki również miały swój NCAA Tournament, zwycięzcą całego sezonu okazała się drużyna Baylor Lady Bears, która w tym seoznie nie przegrała ani jednego meczu (40-0) co jest rekordem kobiecej NCAA. Tak dobry wynik został osiągnięty w głównej mierze dzięki grze  Brittney Griner (23 pkt, 9 zbiórek i 4 bloki na mecz).

NBA – Trash Talk cz. VI

Jak twierdzą amerykańscy naukowcy, według ich obliczeń drużyny Charlotte Bobcats i New Orleans Hornets straciły wszelkie matematyczne szanse na awans do fazy Playoffs. Kibice tych drużyn do ostatniej chwili wierzyli, ze zdarzy się cud i ich drużyny awansują do Playoffs. Według fanów Bobcats szanse na ich awans miały dać ewentualne (ponoć wysoce prawdopodobne) zawirowania w szatni Miami Heat: L. James obrazi się na D. Wade za to, że tamten obraził się na Ch. Bosha, który z kolei pokłócił się z E. Currym o hamburgera… Z kolei kibice z Nowego Orleanu liczą, że tym razem David Stern dokona w ich imieniu lepszego trade i sprowadzi Dwighta Howarda [AMB- ja z oceną bym poczekał trochę dłużej- wciąż wierzę w Erica Gordona(i Al-Farouqa Aminu, który miewa od czasu do czasu przebłyski), i zawsze mają troszkę większe szanse na wygranie w loterii draftu]. Z kolei inni amerykańscy naukowcy, z dziedziny alchemii twierdzą, że łatwiejsze jest uzyskanie złota z H2O niż awans stołecznych Czarnoksiężników do fazy Playoffs. Mnie osobiście cieszy ta informacja, ponieważ zobaczę się ze swoim „kuzynem” na moich urodzinach.
Jednak matematyka jest bez serca:

Wielka hollywoodzka wytwórnia filmowa MungoStar ogłosiła dzisiaj, że zamierza nakręcić film biograficzny o współzałożycielu firmy Apple- Stevie Jobsie. Główną rolę zagra znany z parkietów NBA
Kyle Korver ps. Ashton Kutcher,

w produkcji tej wystąpią również inni zawodnicy NBA:

Baron Davis ps. Kanye West

Jason Kidd ps. Vin Diesel

Caron Butler ps. Pharell

Corey Magget ps. Xzibit

Sam Cassel jako Gollum
Premiera filmu przewidziana jest na lipiec tego roku, zapraszamy do kin !

Znamy już nazwiska, jakie dołącza do Galerii Sław Koszykówki w Springfield w tym roku! Najważniejsze postaci, jakie zostaną wyniesione na „koszykarski Olimp”, to bez wątpienia Reggie Miller i Don Nelson. Ten pierwszy do niedawna był najlepszym w historii strzelcem za trzy punkty(„podziękowania” za detronizację z tej pozycji należą się Rayowi Allenowi), oraz powinien dostać specjalną nagrodę za lojalność- przez 18 lat grał w jednym klubie! Jeden z najlepszych graczy, jakim nie udało się zdobyć mistrzostwa NBA, żywa legenda Indiana Pacers, wciąż obecny w lidze jako komentator stacji TNT, „bardzo skromny i sympatyczny pan”[JS];  jednym słowem: zasłużył.

Tak bardziej „pudelkowo”: Dennis Rodman, były gwiazdor Detroit Pistons i Chicago Bulls, jedna z najbardziej „kolorowych” osób w NBA, ma poważne problemy z prawem- mimo deklaracji jego prawnika, że pięciokrotny mistrz NBA jest bankrutem, nie przeszkodziło mu to w wizycie w Las Vegas, podczas której Pan Rodman zachowywał się, jak na rozrzutnego (dosłownie) gwiazdora przystało- poza obowiązkowymi wizytacjami w nocnych klubach, rzekomo ubogi Dennis był zauważony, jak w jednym z odwiedzonych sklepów rozrzucał swoje pieniądze i tańczył w nich [JS- nawet biedny musi mieć gest ;p]…

Tymczasem w Nowym Orleanie…

Panie i Panowie, Wasi Mistrzowie NCAA 2012- Kentucky Wildcats! Obyło się bez niespodzianek- po prostu ‚Cats mają bardziej utalentowany skład (Kidd-Gilchrist, Jones, Teague, no i Davis), i jeden Thomas Robinson wiele poradzić nie mógł- tym bardziej, że Anthony Davis udowodnił, dlaczego jest bezapelacyjnym numerem 1 w tegorocznym drafcie 2012- zdominował defensywnie pole podkoszowe, zaliczając 16 zbiórek i 6 bloków, a lider Kansas Jayhawks miał problemy w zdobywaniu punktów(tylko 6 celnych rzutów na 17 oddanych). Do końca miałem nadzieję, że podopieczni Billa Selfa po raz kolejny w tym turnieju zaliczą „comeback”, doprowadzą do dogrywki i ku zaskoczeniu całego świata pokonają Superdrużynę Johna Callipariego ( notabene po raz drugi)… Niestety, drużyna z Lexington była po prostu zbyt mocna [głupie błędy graczy obwodowych Kansas też pomogły- PB], więc nie będzie filmu Earl, jak to T-Rob prowadzi Jayhawks po tytuł mistrzowski wbrew wszystkim oczekiwaniom ekspertów…

%d blogerów lubi to: