Na wstępie pozwolę sobie na kilka uwag dotyczących okresu wymian w lidze NBA. Muszę się przyznać, że strasznie denerwują mnie tzw. „trade rumors”, w których dziennikarze podają rzekomo rzetelne i potwierdzone przez bliżej nie określone źródła informacje na temat ewentualnych wymian. Wygląda to mniej więcej tak: „zawodnik X trafi do klubu Y”, 5 minut później czytamy już, że „zawodnik X jednak ma trafić do klubu Z, ale nie wyklucza się tego, że ze względów osobistych zablokuje tą wymianę i ostatecznie trafi do zespołu S”. Takie informacje powodują straszny zamęt, przez co kibice nie mogą w pełni skupić się na tym, co naprawdę warte uwagi w tej lidze, czyli niesamowitych meczach. Zdarza się też, że czasami sami zawodnicy nie potrafią wytrzymać presji związanej z ciągłymi plotkami na temat ich transferów i albo zaczynają gorzej grać, albo żądają od zarządu klubu zajęcia zdecydowanego stanowiska odnośnie ewentualnej wymiany (przypadek Lamara Odoma). Najgorsze są jednak przypadki zawodników, którzy sami niejako podgrzewają atmosferę wokół ich transferów. Rok temu przeżyliśmy tragikomedię pod nazwą Melodrama (Carmelo Anthony zachowywał się niczym panna na wydaniu zanim ostatecznie trafił do New York Knicks). W tym roku zmuszeni byliśmy przeżywać rozterki związane z sytuacją najlepszego centra w lidze, Dwigth Howarda, który to raz chciał wymiany do kilku wybranych przez siebie klubów (tak, teraz to do gwiazd należy decyzja gdzie mogą zostać wymienieni), a innym razem zapewniał o przywiązaniu do organizacji z Orlando. Ostatecznie stanęło na tym, że Howard pozostanie jeszcze jeden sezon w Magic… czyli szykujmy się na powtórkę z rozrywki, „Co zrobi Dwight cz. II”.

Wracając do tegorocznych wymian, należy podkreślić, że obyło się bez żadnych fajerwerków. Po prostu drużyny realizowały swoje wizje tworzenia „idealnych” zespołów.

Milwaukee Bucks :
Odważę się stwierdzić, że trade dokonany przez Bucks, jest najlepszą z tegorocznych wymian. Koziołki uzyskały bowiem zawodnika, którego potrzebowali od dłuższego czasu. Monta Ellis to zawodnik bardzo kreatywny w ataku, który jest w stanie wziąć odpowiedzialność za losy meczu na własne barki. Razem z Brandonem Jenningsem będą tworzyć świetną parę zawodników obwodowych. Wymiana ta jest ważna dla Bucks nie tylko z perspektywy obecnego sezonu, w którym zapewne do końca będą walczyć o awans do fazy Playoffs; jest ona istotna również pod względem budowy solidnego zespołu, który ma ambicje na stałą, a nie tylko epizodyczną obecność w najlepszej ósemce konferencji. Bucks musieli oddać w zamian świetnego centra, jakim jest Andrew Bogut, jednak udowodnili oni, że gra bez niego (w tym sezonie z powodu kontuzji zagrał tylko w 12 spotkaniach) nie stanowi większego problemu. Był on skutecznie zastępowany przez wysokich zawodników Bucks: D. Goodena,   L. Mbah a Moute, E.Ilyasova (do schematu gry podkoszowej powinien świetnie pasować pozyskany w tej samej wymianie E. Udoh). Koziołki pozbyły się również całkowicie nieużytecznego S.Jacksona, który po latach powrócił do San Antonio. Squad 6, czyli jedni z najaktywniejszych kibiców w całej NBA (coś w stylu europejskiego ultrasu) powinien mieć ogromną frajdę z oglądania swoich ulubieńców w czasie najbliższych sezonów.

New Jersey Nets:
Hmm… naprawdę ciężko jest mi ocenić trade, który dokonali Nets z Portland Trail Blazers. Faktem jest to, że zyskali Geralda Wallace’a, bardzo dobrego SF, w zamian za Mehmeta Okura, który lata świetności ma już raczej za sobą oraz S. Williamsa. Na pewno Wallace dogra ten sezon do końca z Nets, co będzie z nim dalej, nie wiadomo- może odstąpić od kontraktu lub też go przedłużyć. Wszystko będzie zależeć od tego, jakie plany będą mieć Michaił Prochorow oraz Jay-Z. Celem numer jeden będzie zatrzymanie w drużynie Derona Williamsa oraz skuszenie Howarda do dołączenia do ich ekipy. Podsumowując, trade ten nie poprawi sytuacji Nets w tym sezonie, a co im to da w przyszłości jest wielką zagadką.
P.S. Niezrozumiała jest dla mnie decyzja, z 14 II 2012 roku, o zwolnieniu zaledwie po 5 meczach świetnego zawodnika jakim niewątpliwie jest Keith „Brick” Bogans ( na jego cześć Jay-Z nagrał kawałek „99 problems” cyt. „I got 99 problems but a BOGANS ain’t one(…)”.

Washington Wizards:
Wydaję się, że management stołecznej drużyny chcę nieco odmienić oblicze drużyny, która okazała się chyba największym rozczarowaniem tego sezonu. W zamian za młodego i szalonego JaVale McGee oraz Ronny Turiafa pozyskano Nene, doświadczonego brazylijskiego podkoszowego. Na pewno będzie on ważnym elementem Wizards oraz mentorem dla młodszych zawodników. Waszyngton dokonał również wymiany z LA Clippers, w zamian za swojego podstawowego SG- Nicka Younga dostali B. Cooka; nie jest to duża strata dla Wizards, ponieważ jego miejsce zajmie zawodnik o podobnym stylu gry, czyli Jordan Crawford.

Clevland Cavaliers:
Dokonali trade-przysługę z LA Lakers, oddając Christian Eyenga i Ramona Sessions, którego praktycznie nie potrzebowali, a dostali przepłaconego Luke’a Waltona, snajpera, który zapomniał jak strzelać, czyli Jasona Kapono oraz wybór w I rundzie draftu. Natomiast wiele zyskali Ci drudzy, którzy potrzebowali prawdziwego rozgrywającego. Podsumowując Cavs dokonali kosmetycznych zmian w składzie, co jest ich długoterminową strategią budowy zespołu wokół Kyriego Irvinga i innych graczy pozyskanych w przyszłych draftach.

Philadelphia 76ers:
Uzyskali od Memphis Grizzlies Sama Younga, zawodnika, który będzie zapewne przysłowiowo „grzał ławę” (na miejsce w rotacji może liczyć tylko w przypadku kontuzji, któregoś z zawodników na pozycji 3-4) w zamian oddali prawa do tajemniczego argentyńskiego zawodnika Ricky’ego Sancheza.

Indiana Pacers – Toronto Raptors:
Pacers pozyskali Leandro Barbosę z Toronto Raptors, zyskali tym samym kolejnego rezerwowego na pozycji 1-2 oraz poziom płac powyżej ligowego minimum.  Toronto Raptors natomiast uzyskali wybór w II rundzie draftu, czyli można powiedzieć, że nic. Samo odejście Barbosy nie zmieni wiele w sytuacji drużyny.

Chicago Bulls: Wracając do „trade rumors”. Było wiele pogłosek na temat kogo pozyskają liderzy NBA. Mówiono między innymi o Dwighcie Howardzie, Pau Gasolu oraz kilku zawodnikach z pozycji SG (w obliczu ciągłych kontuzji Ripa Hamiltona). Ostatecznie generalny menadżer Bulls potwierdził, że hołduje on zasadzie, według której w zespole najważniejsi są zaufani, solidni zawodnicy, pomiędzy którymi panuje tzw. boiskowa chemia. Dlatego uznał, że zmiany w trakcie sezonu są zbyteczne.

Miami Heat: Podobnie jak Bulls nie dokonali żadnej wymiany. Natomiast mityczne „źródła” twierdzą, że drużyna z South Beach czeka na wykupienie kontraktu przez Chrisa Kamana z New Orleans Hornets (w końcu mieliby dobrego centra, co ułatwiłoby im zdobycie mistrzostwa) lub Dereka Fishera z Rockets[już dwa lata temu Heat chcieli przejąć Fisha z Lakers-dop. PB]…ten drugi miałby trafić do Miami chyba tylko po to, żeby wyprzedzić Kobego Bryanta w pogoni za szóstym mistrzowskim pierścieniem.

Jakub Serafin

Reklamy